Znalezienie odpowiedniego kurierskiego frachtu międzynarodowego

Od niedawna dostałem przydział do sektora logistycznego w firmie, dla której pracowałem. Nie miałem dużego doświadczenia w takim rodzaju pracy, ale mimo wszystko był to zakres moich ukończonych studiów, tak więc w końcu mogłem zacząć robić to, do czego się właściwie na studiach przygotowywałem. Miałem oczywiście osobę do pomocy, jednak kierownictwu zależało, bym jak najszybciej stał się niezależny i potrafił sobie poradzić z przygotowaniem wielu rzeczy, m.in. kwestii dostaw i wysyłek, bez pomocy innych osób.

Fracht międzynarodowy – najlepsi z kurierów

frachty kurierskie międzynarodoweJednym z pierwszych zadań, jakie otrzymałem była wysyłka wielu naszych wielkogabarytowych maszyn, które zostały u nas wykonane na produkcji. Miały one trafić na inny kontynent, więc odległość była znaczna. Do tego wszystkiego trzeba było oczywiście dodać rozmiar, który znacznie utrudniał prostą wysyłkę pod podany adres. Nie spodziewałem się, że dostanę tak duże zadanie już na początku mojej pracy w logistyce. Jeden z pracowników, który miał mi pomagać, zasugerował jedynie, że zdecydowanie będę musiał poszukać usług frachtowych i z tym mnie zostawił. Miałem się dokładnie rozeznać w tej kwestii i przed ostatecznym wyborem i zabukowaniem wszystkiego poprosić o sprawdzenie, czy na pewno dokonałem właściwych wyborów. Potrzebne mi więc były wiarygodne frachty kurierskie międzynarodowe, które stosunkowo tanio, szybko i bezpiecznie dostarczyłyby nasze maszyny na inny kontynent. Znalazłem kilka takich ofert i zacząłem je bliżej przeglądać. Udało mi się znaleźć akurat takie, które dopłynęły by akurat do portu w mieście, do którego nasza wysyłka miała trafić. Po zapoznaniu się z wieloma opiniami upewniłem się, że to firma godna zaufania i wiele podobnych do mojego pracodawców korzysta właśnie z tej możliwości. Posprawdzałem dokładnie ceny, daty, skontaktowałem się z nimi i jeszcze raz przeanalizowałem, czy na pewno wszystko sprawdziłem, by później nie świecić oczami przed kierownictwem. Jak już byłem pewny, że nic więcej, poza ostatecznym zamówieniem usługi, nie zostało, to poprosiłem współpracownika o sprawdzenie.

Gdy tylko mój 'kontroler’ sprawdził, jak wykonałem swoje zadanie, to aż się zaśmiał. Myślałem, że zrobiłem jakiś błąd i od razu zrobiło mi się głupio, ale nic z tych rzeczy. Zaśmiał się, bo on robił swoje przygotowanie, na wypadek, gdybym nie podołał zadaniu i wybrał dokładnie tę samą firmę, co ja. Potwierdził, że to był najlepszy wybór ze wszystkich znalezionych i zgodził się, by ostatecznie zamówić dostawę.