Pomarańczowa obróżka z kokardką dla czworonoga

Od dzieciństwa jestem zakochana we wszystkich zwierzętach. Uwielbiam wszystkie futrzaki zarówno koty, jak i psy. Szczególną jednak sympatią obdarzyłam małe pieski. W moim rodzinnym domu zawsze musiał być jakiś mały piesek. Więc gdy wyprowadziłam się  na swoje, pierwszym domownikiem po mnie został mały psiak.

Szykowna obroża dla pieska

obroża z kokardką dla psaPo pieska oczywiście wybrałam się do pobliskiego schroniska dla zwierząt. Zawsze marzyłam o tym, aby uratować jakieś biedne zwierzę porzucone przez innych. Jako mała dziewczynka uczestniczyłam w szkolnej edukacyjnej wycieczce do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Tam właśnie zderzyłam się po raz pierwszy z przygnębiającą prawdą na temat takich miejsc. Mimo szczerych chęci pracowników, aby zaspokoić wszystkie potrzeby zwierząt, starczało tylko na podstawowe potrzeby. Psy miały czysto i nie były głodne, ale łaknęły bardzo kontaktu z ludźmi, skakały w kojcach licząc na to że zostaną zauważone. To przeżycie na zawsze odcisnęło mi się w pamięci. Wtedy też postanowiłam, że gdy dorosnę wybiorę sobie jakiegoś merdającego przyjaciela ze schroniska. Ale wracając do dorosłości po wizycie w schronisku i wybraniu pieska, czekałam na załatwienie wszystkich formalności i papierów adopcyjnych. Byłam bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Aby przygotować się jak najlepiej do przyjęcia nowego czworonożnego domownika, postanowiłam zaopatrzyć się w akcesoria dla zwierząt. Wybrałam wygodne mięciutkie posłanie, miseczki, kocyk, kilka różnego rodzaju zabawek, trochę smakołyków oraz smycz i karmę. Jedyną trudnością był wybór obroży dla nowego pupila. Najbardziej podobała mi się obroża z kokardką dla psa. Wybór była bardzo duży, chciałam wybrać kolor pasujący do futerka suczki. Uważałam, że pomarańczowa obroża z ładną kokardą zdecydowanie będzie pasować do drobnej suczki, jaką wybrałam. Obroża oprócz tego, że spełniała funkcje estetyczne, to można spokojnie przypiąć ją do smyczy. Suczka była bardzo delikatna nie tylko w swojej fizjonomii, ale również psychicznie. Dużo przeszła i była bardzo wrażliwa na wszelkiego rodzaju niedogodności schroniskowe. Miała także słabsze zdrowie niż inne pieski, i należała do tych, które najlepiej się czują na kanapie w ciepłym domu. Kiedy przyszedł czas odbioru pieska, miałam już wszystko przygotowane, smycz z kokardą i obroża czekały w samochodzie. Po odbiorze suczki ze schroniska, w aucie delikatnie założyłam jej na szyję obrożę i przypięłam smycz pamiętając o jej bezpieczeństwie podczas jazdy.

Pierwsze tygodnie dla suczki były bardzo intensywnym czasem, powoli uczyła się nowych zasad i pozbywała się schroniskowych lęków. Ja również uczyłam się jak stwarzać bezpieczne otoczenie dla zwierzątka. Na  wspólnych spacerach rozpierała mnie duma, a mój piesek dumnie kroczył na smyczy z pomarańczową kokardką.