Jak wygodny fotel zrobił ze mnie mistrzynię

Od kiedy byłam mała, lubiłam obserwować ludzi, grających w gry komputerowe. Nieważne jakie, po prostu fascynowało mnie to, jak szybko potrafią oni reagować na wydarzenia w tym wirtualnym świecie. Zaczęło się to od mojego starszego brata, który potrafił godzinami przesiadywać skupiony na, którejś z gier, kiedy postanowiłam zakupić moją własną. Niestety jak się okazało, nie mogę powiedzieć o sobie, że byłam dobra. Tak też uważał mój brat. Do momentu, aż zakupił fotel dla gracza i pozwolił mi z niego skorzystać.

Jak fotel zmienił moją grę?

wygodny fotel dla graczaMój brat, jako że prowadził raczej siedzący tryb życia, ponieważ pracował zdalnie dla firmy informatycznej, postanowił zakupić sobie wygodny fotel dla gracza. Początkowo uważałam to trochę za zabawne, ale kiedy dotarł on do domu, zrozumiałam, że był to naprawdę dobry wybór. Pewnego wieczoru mój brat zawołał mnie do siebie do pokoju i zapytał się, czy chciałabym z nim przez jakiś czas pograć. Uznałam, że nie jest to zły pomysł, bo miałam ochotę chwilkę odpocząć, a przy tym spędzić trochę czasu z rodzeństwem. Tak więc siadłam obok niego i powiedziałam, że najbardziej odpowiadałaby mi gra w wyścigi samochodowe. Po kilku rundach poczułam się zrezygnowana, ponieważ wygrałam raptem dwa razy, gdy próbowałam ponad pięć. Powiedziałam, że chcę już skończyć, bo czuję się zmęczona. Mój brat jednak chciał kontynuować i poprosił mnie, bym zagrała ten ostatni raz. Zgodziłam się pod warunkiem, że pozwoli mi tym razem siedzieć na jego fotelu, bo moje krzesło nie było najwygodniejsze. Zgodził się i po chwili rozsiadłam się wygodnie i powiedziałam, że jestem gotowa do rywalizacji. Dotąd nie wiem, jak to się stało, ale wygrałam i to nie jeden raz, bo jak to już bywa, zwycięzcy chcą wciąż grać. Nie powiem, że jest to zasługa tylko i wyłącznie fotela, ale muszę przyznać, że było to dla mnie zadziwiające, że osoba na nim siedząca, w jakiś sposób zazwyczaj zawsze pokonuje przeciwnika. Tym razem to nie ja spytałam się, czy możemy zakończyć naszą rywalizację.

Po tym wieczorze zdecydowałam, że czas na mnie, bym zaczęła również grać w gry komputerowe. Zakupiłam sobie parę sztuk i oczywiście również taki sam fotel, jaki ma mój brat. Zaczęłam zapraszać wszystkich znajomych oraz członków mojej rodziny, by zmierzyli się ze mną w świecie gier. Jak sami możecie przypuszczać, oni siedzieli na mniej wygodnych miejscach i wciąż zastanawiali się, dlaczego ja wygrywam, a oni przegrywają. Nie miałam zamiaru zdradzić im tej tajemnicy, bo zwycięstwo przynosiło mi naprawdę dużą satysfakcje. Dotąd nie wiem, czy nie było ono lekkim oszustwem.